Rower – dwa koła, rama, siodełko i kierownica, które zmieniają Twoją perspektywę widzenia świata.

Jest coś niesamowitego w jeździe na rowerze. Może to ten

zmieniający się nie za szybko krajobraz. Albo pęd powietrza i wiatr we włosach dający poczucie lekkości i wolności. Jazda na rowerze daje ogromną dawkę radości i energii oraz możliwość zwiedzenia miejsc, do których ciężko dotrzeć na piechotę czy samochodem.

Dziś piszę do Was wakacyjnie z Roztocza, pięknej krainy geograficznej w Polsce wschodniej, łączącej Wyżynę Lubelską z Podolem. Jest środek wakacji – czas na regenerację i zbieranie sił przed kolejnymi czekającymi nas wyzwaniami. Zachęcam dziś do porzucenia codziennych zajęć oraz nauki (tak, nauki języka angielskiego też) na koszt odpoczynku. Twój umysł pracował na najwyższych obrotach przez ostatnich kilka miesięcy? Zapomniałeś już co to wysiłek fizyczny? Odpoczywaj aktywnie. Wyluzuj głowę i pozwól zmęczyć się ciału. Wędrówki po górach, sporty wodne…wybór jest naprawdę duży. Ja wybrałam rower i Roztocze – raj dla rowerzystów.

Wczoraj jechałam piękną trasą Błudek – Borowe Młyny (gmina Susiec) przez bór sosnowy. 20 kilometrów zachwytu w jedną, a potem w druga stronę. Chcę się podzielić z Tobą tym doświadczeniem i mam nadzieję, że się zachwycisz ze mną.

Widzę

Las jest wysoki i czysty. Taki, który w runie ma tylko mech i krzaki jagód czy borówek – wszystko nisko przy ziemi. Dobry las na zbieranie grzybów – bez podszytu: krzaków kłujących jeżyn czy paproci. Ciemnobrązowa spękana na dole kora pni sosen, na wysokości około jednego metra zaczyna się łuszczyć i przechodzi w odcień rudego, wręcz czerwonego. Pnie wystrzelają ku górze, ku parasolom czubków sosen – ciemnozielonych, kołyszących się na wietrze igieł. I gdzie nie spojrzeć sosny i tylko sosny. Południowe słońce rozświetla las i wydobywa jego piękno.

Słyszę

Szum wiatru w koronach drzew, charakterystyczne skrzypienie gałęzi. Czasem dźwięk spadającej na drogę szyszki. Głuche stukanie dzięcioła w zmurszałe drewno. Nie słychać śpiewu ptaków. Południe i środek lata to nie ich pora. Słychać ścieżkę – trzaska suchym igliwiem, trze piachem, dudni wystającymi korzeniami zależnie od tego po czym jedzie rower. I jeszcze coś skrzypi. Wsłuchuję się mocniej. Koło? Przerzutki? Nie. To moje kolano.

Czuję

Zapach lasu sosnowego wręcz odurza. Od wielu dni, a nawet tygodni nie pada. Wszędzie unosi się zapach igliwia sosnowego, żywicy i rozpalonej gorącem ściółki. Rozgrzane słońcem sosny wydzielają olejki eteryczne. Zapach lasu, spokoju, ciepła – aż trzeba się zatrzymać i wdychać. Oddychać głęboko i miarowo.

Ciało pracuje – umysł odpoczywa

Z pozoru monotonne pedałowanie odwraca uwagę od pracującego ciała i regeneruje umysł. Głowa kręci się na boki i odbiera bodźce słuchowe, a przede wszystkim wzrokowe. Lubię obserwować jak krajobraz wolno się przesuwa. Na tyle wolno, że można dostrzec jego szczegóły, a przede wszystkim zatrzymać się w dowolnej chwili  i patrzeć, słuchać, wdychać zapachy.

Oczyszczenie

Jazda na rowerze otwiera umysł. Uwalnia myśli. Miarowe pedałowanie daje przestrzeń do przemyśleń. Plany się krystalizują, nowe pomysły wpadają do głowy. Wszystko się układa i masz wrażenie, że ten czas jazdy na rowerze zwolnił jakieś blokady.

Jesteś przemęczony pracą, rok wytężonej nauki za Tobą? Przygotowujesz się do ważnego wystąpienia, uczysz się do egzaminu? Wydaje Ci się, że Twój mózg zaraz eksploduje z nadmiaru wiedzy? Wskocz na rower. Wszystko się w głowie poukłada. Zyskasz potrzebną dozę wysiłku fizycznego, a umysł odpocznie. Wrócisz zmęczony, szczęśliwy i oczyszczony.

Ciekawa jestem jakie Ty masz sposoby na regenerację po wytężonej pracy umysłowej? Podziel się swoimi pomysłami z innymi czytelnikami Morza Atramentu w komentarzach.

Czy polubiłeś już fanpage @wielkiemorzeatramentu? Nie? No to ciach. Wakacyjna łapka w górę.

Odpoczywajcie. Jest jeszcze na to czas.

Skomentuj artykuł

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *